niedziela, 19 listopada 2017

Serce za serce

Serducha, serca i serduszka zawładnęły mną totalnie. Małe, średnie i duże, wszystkie cudne i wszystkie chcę zrobić. Mam już w oknach i w kuchni na ścianie. Obdarowuję nimi Klientki o wielkim sercu czego dowodem jest posłane zdjęcie. Jest to kobieta "orkiestra" o wielkim sercu. Utrafiłam podświadomie w kolorystykę i dobrze, że nie czerwone. To pasuje idealnie.
Otrzymałam sporo zamówień, więc produkcja ruszyła, serduch i śnieżynki zapanowały w moim szydełkowym świecie.
Zrobiłam też serducha do okien w łazience, brązowe i ecru.

Powstało też kilka gwiazdek z beżowego kordonka w 2 nitki, co miało dać efekt sznurka.
Ciężko jest w łazience zdjęcie zrobić bo w dzień nie bardzo widać a i wieczorem też ciężko. W drogim oknie jest brązowe. Mają ok 20 cm wielkości, robione w 2 nitki z cienkiego kordonka.
Przez szalona produkcję zaniedbałam moja "aniołkową " firankę, ale dzisiaj mam zamiar nadrobić. Serducha gotowe, gwiazdki się suszą, więc mam chwilkę na swoje dziergadła. A firanki mam ponad połowę, więc już z górki.
Zamówionych nici mam 1,3 białych, 1,5 kg ecru, i 1 kg czerwonej. Można produkować, wymyślać i działać. Miłej niedzieli, ciepłej i "szydelkowej".


Jest 21.45 i firanki zostało mi 14 rzędów. Może kawa wypita o 18.00 zrobi swoje i skończę. Dobrej nocy.






sobota, 11 listopada 2017

Domatorka

Jednak jestem bardzo domowa i w domu czuję się najlepiej. Może nie jestem perfekcyjną panią domu, ale lubię sprzątać (ale be przesady), lubię gotować (ale nie jestem mistrzem patelni). Za to uwielbiam (co niedawno odkryłam) robić drobiazgi i dekoracje dla domu. Zakochałam się w firankach, zazdrostkach, serduchach i serwetkach, a teraz i w gwiazdkach. Ciągle coś w domu przestawiam, zmieniam dekoracje, kupuję sztuczne kwiaty i ozdoby. Kocham mój dom, bo jest taki jak sobie wymarzyłam, mój, klimatyczny, ciepły i pełen miłości.
Tak więc powstało mnóstwo drobiazgów, serduszek, gwiazdek, domków.
Testuję różne wzory na serduszka i gwiazdki. Robię z kordonków różnej grubości i akrylu Kocurek. Wyrabiam resztki, które zalegają w worach i plączą się jak myśli niesforne.
Kilka trafi do naszych Klientów w prezencie, część na zamówienie jako gadżety świąteczne dla firm.


Usztywnione oczywiście "Ługą" bez rozcieńczania.
Lubię robić "coś z niczego". Miałam łubianki takie małe po owocach, nie bardzo pasowały mi do mojej rustykalnej dekoracji w oryginalnym kolorze. Mąż pomalował farba w spray'u  brązową i zyskały rustykalny charakter. Dostały również ubranko - koronkę w kolorze firanki i razem tworzą uroczy komplet.

Resztki znikają, a wnętrze nabiera "charakterku". ale myślę już o świętach i następnej firance. Ale ta świąteczna musi być oczywiście że biała. Zamówiłam sobie szpulę nici, ale nie doczytałam, że mają kolor "naturalny, zbliżone do ecru", no cóż, co nagle to po diable, ale zamówiłam po raz drugi i mam również białe. Powstaje "aniołkowa" firanka. Musiałam pokombinować i ją powiększyć do mojego okna dodając po 30 kratek po obu stronach.

Nici są nieco grubsze niż Altun Basak Maxi tak gdzieś o połowę i robię szydełkiem Tulip nr 2. Są miękkie i fajnie się robi, nie rozdwajają się. Przypominają mi te nici z których mam zrobione stare firanki po babci. Nie rozdwajają się. Pogoda śmieszna dziś, słońce, deszcz, ciemno, zimno, potem słońce i piękny świat, nieprzewidywalnie dziś.  Zaglądajcie i komentujcie, choć może trochę przynudzam. Wiem, ze największą "czytalność" maja blogi plotkarskie, lub te, gdzie autorzy obnażają się z detalami o swoim życie. No cóż, jak sie nie ma co do pokazania, czy opowiedzenia, to wywleka się swoją prywatność i pierze brudy w wirtualnym świecie. Ja nie mam takiej potrzeby. Miłego weekendu.




sobota, 4 listopada 2017

Gęsi przyleciały...

Myślałam, że będę długo robić tą firankę gąskową, a nawet szybko poszło. Jest dłuższa od tej w róże. Ładnie się prezentuje w oknie. Robię i robię te drobiazgi, narobiłam sporo. Koronki na koszyki, na słoiki, serducho do powieszenia małe i duże. Wielka frajda i satysfakcja, że własnoręcznie zrobionymi ozdobami przystrajam dom.


Serducho usztywniłam Ługą ale bez rozcieńczania i jest jak deska sztywne. Zawisło między moimi starymi talerzami. Te w owoce maja ponad 100 lat i bardzo je lubię.
Z resztek po innych projektach powstały koronki na słoiki i koszyki.

Zrobiłam jeszcze małe serduszko, ma ok 10 cm.
Czeka na usztywnienie. Myślę już nad następną firanką z aniołkiem, żeby była na święta, ale nie taką bardzo świąteczną, żeby można było powiesić w innym okresie. Już gwiazdki trzeba robić i lampiony, choinki i inne duperelki świąteczne. Mam sporo czasu na dzierganie, jutro przecież niedziela.




wtorek, 31 października 2017

Przytulnie i klimatycznie.

Zimno się robi i nieuchronnie zbliża się ku zimie. Wyjmujemy lampiony, świeczniki, palimy w kominku. Klimat i nastrój zapanuje w domach. A ja zaczarowana domowymi drobiazgami dziergam jak szalona. Zazdrostka skończona i już zdobi moje okno w kuchni. Rozsiadł się również samowar na parapecie i zawisło serducho w oknie, żeby w domu zawsze miłość gościła.
Lepiej ją widać wieczorem, w dzień światło przenika przez firankę i jest mało widoczna. Serducho zawisło w oknie mojej pracowni.
Na parapecie jest stara serwetka po babci, ale uwielbiam te skarby. Poszłam za ciosem i powstaje nowa firanka zainspirowana moją gąską na parapecie. I tak gę, gę będzie się działo.

Będzie dłuższa od tej różanej ok 1/3 więc i nici wyjdzie więcej. Na różaną zazdrostkę wyszedł niecały motek nici 100 g. Poniosło mnie totalnie z wyobraźnią i robiąc porządki w piwnicy znalazłam starą ramę od obrazu i zaraz wpadł mi pomysł jak ja wykorzystać. Mam sporo starych firanek po babci, a jedna nadawała się idealnie, by zrobić z niej obraz. Bo czyż nie są to dzieła sztuki malowane nitką i szydełkiem?
Mam nadzieję, że to nie koniec moich inspiracji i metamorfoz wszakże sezon na ozdoby się dopiero zaczyna.
Powstało nowe serducho brązowe tym razem, które zawiśnie w kuchni na ścianie. Panele są jasne więc musi być serducho widoczne.



Jeszcze będą śnieżynki i aniołki świąteczne, może jakaś firaneczka z choinką? Zobaczymy. Miłego dzionka.





piątek, 27 października 2017

Domowe inspiracje

Naoglądałam się ostatnio różnych pięknych rzeczy u pewnej kreatywnej Gajki. Tworzy piękne ozdoby ze sznurka wędliniarskiego, podkładki, gwiazdki, serducha. Wszystko łączy z drewnem, jest pięknie, klimatycznie. Ma niebywały zmysł i gust, jak to wszystko połączyć i robi cuuuuudowne zdjęcia. Uwielbiam takich kreatywnych ludzi z pasją, co tworzą nieustannie nie mając czasu na narzekanie, marudzenie i obrzydzanie innym życia. Takim ludziom czasu wciąż mało na tworzenie i są w permanentnym niedoczasie. Wiem coś o tym. Nie mogłam się napatrzyć, a w mózgu tysiące połączeń - synaps z moją magiczną szafą z nitkami. Mam sporo Altun Basak Maxi i robiłam z niej serwety. Zostało sporo więc i u mnie powstaną nowe rzeczy. Z ubraniami na razie stop, bo szafa się już nie domyka. Najpierw z 2 nitek, żeby było sztywniej powstało serducho, chcę je zawiesić w oknie.
Muszę jednaj je usztywnić, bo jest za wiotkie na powieszenie. Od lat zabieram się za zazdrostkę do kuchni, bo niebywałe, żebym ja szydełkująca jeszcze nie miała. Długo szukałam wzoru, ale urzekł mnie ten z różami.
i powstaje nawet dość szybko firaneczka.

Mam zamiar jutro skończyć. Zrobię rewolucję w kuchni i sesję zdjęciową. Nurtowały mnie te sznurki, zamówiłam więc wędliniarski w kolorze juty ale sztywny jak cholera, nie wiem, czy da się z niego robić. A na targu zakupiłam biały, dość gruby na gwiazdki i podkładki. tak więc roboty od groma. Reszta fotek wieczorem, bo firanki jest 3 razy tyle zrobione, zrobię przymiarkę na patyku.
Wykorzystam też koszyczki z truskawek na doniczki z kwiatami, mąż obiecał podkładki z krążków drewna. Odpajęczę też mój stary samowar, oryginalny z Tuły 1812 rok. Lubię zmiany, wtedy dom żyje i ja czuję, że żyję. Miłego dnia.




niedziela, 22 października 2017

Szary dzień - szara robótka

Dziś znów szaro, mokro i ponuro. A mój projekt bardzo adekwatny do pogody - szary. Miałam 500 g szarego Kocurka, więc zachciało mi się szarego sweterka, który pasuje do wszystkiego. Padło na wzór z 2 kwadratów z rękawami.

Fajnie się robi, nie trzeba kontrolować robótki, można spokojnie myśleć i odprężyć się. Jeszcze trochę brakuje, ale nie spieszę się. Czerpię przyjemność z dziergania, kominek, muzyka. Uwielbiam to. W domu pachnie rosołem, hmmm lubczyk daje czadu. Cudowna domowa niedziela.
Obiecałam pokazać z ludziem sweter z kwadratów w fioletach.

Polubiłam go bardzo, jest ciepły i lekki jak wszystkie akrylowe wyroby.
W tym tygodniu było też nierobótkowo. Powstała kolekcja kart urodzinowych "Motylove" - tak mnie zauroczyły te motyle.







Prawie wszystkie wyfrunęły, moja przyjaciółka ze Szwecji zamówiła 3 szt - 2 Motylove i bardzo kobieca z serii Womenlove z kapeluszem.
Ponadto otrzymałam zamówienie na 3 karty urodzinowe - 18-tka. Trudno coś stworzyć, jesli czasy dla mnie prehistoryczne. Ale kilka cennych wskazówek pomogło.


Mam nadzieję, że sprostałam wyzwaniu, arty podobają się.
Teraz pracuję nad kolekcją dla panów - karty "Travelove" - pokażę niebawem
Miłej niedzieli