niedziela, 17 września 2017

Sposób na deszczową niedzielę

I leje, pada, mży, ogólnie wilgotno i do kitu. Ale ja się nigdy nie nudzę. Od dawna chciałam zrobić sobie naszyjnik w szarościach i srebrze, taki "księżycowy". Ostatnio nosze takie rzeczy jak kupiłam szare spodnie. Ale jak szaro, to nie znaczy, że nie na bogato, świecąco, barokowo. Spędziłam pół niedzieli na yuotoobie i robiłam kwiatki. Chciałam, żeby były inne, niż w poprzednich naszyjnikach. Kilka razy zmieniłam koncepcję, dołożyłam diamentowy guzik, kilka elementów z biżuterii i jest "Księżycowy naszyjnik".

Elementy nie opuściły mnie i nadal szydełkuję. Zaczęłam z ciemnego fioletu bluzeczkę.

Dość fajnie się robi.
Jedne kobiety zakochują się w butach, a ja w ciuchach ręcznie robionych, i znów mnie wzięło. Takie cudo z 7 elementów. Muszę mieć.

Jaka gruba ta włóczka musi być na szydło nr 7, niestety nie mam takowej, więc trzeba powiększyć element. i tak robię po 1 okrążeniu, dumam, myślę. Zobaczymy. Wzięłam 3 nitki arylu szpulowego, szydło 4 i jadę,
a co z tego mariażu wyjdzie - zobaczymy.
Tak więc moja niedziela była owocna i udana, nawet nie wiem kiedy zleciał dzień.



czwartek, 14 września 2017

Trochę dyscypliny, czyli turkusowo mi.

Dzisiejszy post jest turkusowy. Musze się zdyscyplinować, bo ilość zaczętych prac mnie przerasta. Co zobaczę, to zaczynam. Zaczyna się od elemencika, jak wyjdzie, jaki duży i...  idzie!!!! Turkusowy sweterek skończony, wstyd powiedzieć ale robię ponad miesiąc. Wiatr tak wieje, że mam wrażenie jakby wywiało mi wszystkie myśli.



Jest leciutki, jakby nic nie ważył. Jestem zadowolona. Ładnie się prezentuje z bluzka koszulową białą. Już myślę o fioletowym bo takiego jeszcze nie mam.
Nie ominęło mnie również szaleństwo kauflandowych włóczek. Mam i ja, melanż turkusowy. tak więc teraz mam turkusowy okres.
Mam 2 motki po 200 g i jeden szary 200 g. Marzy mi się kołowiec, mięciutki, cieplutki, więc coś podziałam z tym szarym, żeby troszkę stonować pstrokaciznę melanżu.
A co do turkusów to mam jeszcze zaczęty płaszczyk kwiatkowy, nie całkiem turkusowy, ale bardziej szmaragdowy, nie mniej jednak dalej pozostajemy w tej palecie barw.
Szukam odpowiedniego elementu na fioletowy sweterek. Pewnie dziś zacznę, a fuksjowe kółka leżą i kwiczą. Mam 2 rzędy elementów i powiem, że sa bardzo pracochłonne i bardzo trzeba uważać, zeby się nie pomylić przy łączeniu.
Trochę zaburzyło mi kolorystykę posta, ale chciałam pokazać postępy, bo w poprzednim był 1 element.
Miłego dzionka.




środa, 6 września 2017

Chyba idzie jesień

I ani się człowiek obejrzał, a tu jesień idzie, wystrojona w kolorowe liście, wiatr targa włosy, a deszcz łaskocze. Znów wieczory długie przy kominku z moim "koszem szczęścia" pełnym motków i gałganków.  Ale na rodzinnej imprezie pogoda się udała, pochmurnie było, ale nie padało. To najważniejsze. Uroczystość nad zalewem, piękne widoki. Można było wyjść i pospacerować.
A moja kreacja sprawdziła się wyśmienicie. Tylko zdjęcie zrobione, jak już kapelusz był zdjęty. Mąż miał popielatą koszulę i krawat z czerwonym motywem.
Zaniedbałam ostatnio robótki, 2 tygodnie nie robiłam nic, a teraz co zacznę, to nie takie, to mi się nie podoba.
Ale elementy wciąż rządzą, turkusowy czeka na wykończenie, a mnie wzięło na bluzeczkę różową, a właściwie fuksjową.

Zrobiłam jeden element i podoba mi się, więc zrobię sobie taką bluzeczkę. Fuksjowej włóczki sporo zostało, więc mogę rządzić.
Dzisiejsza stylizacja na fioletowo. dawno zrobiony kołowiec z naszyjnikiem w komplecie.



Fotograf - to oczywiście mój kochany mąż, stylista i doradca, zawsze ze mną, zawsze kochany. Lecę dziergać, miłego popołudnia.



niedziela, 27 sierpnia 2017

I po urodzinach, czyli młodsza już nie będę.

Chyba nie tylko mnie urodziny nastrajają refleksyjnie i wspomnieniowo. Czas tak szybko leci, że ani się człowiek nie obejrzy starość puka do drzwi, a młodość można między bajki włożyć. Dostałam mnóstwo życzeń i miłych słów. A od męża prezentom nie ma końca. Najpierw metamorfoza u fryzjera, potem czerwone okulary. Następne zakupy - torebka do mojej stylizacji i na koniec sprzęt do ćwiczeń. Zapomniałam o sukience na przyszłą sobotę, na uroczystość rodzinną.





 Moja stylizacja jest już kompletna, jeszcze kapelusz jest do kompletu i czerwone szpilki.




Tak człowiek podsumowuje, wspomina, ale ogólnie lubię swoje życie, moje miejsce na ziemi. mam wszystko, co kocham i za to Bogu dziękuje. Nie martwię się starością, staram cieszyć się życiem i chcę być zdrowa. Nic mi już więcej do szczęścia nie potrzeba.
Moje plany robótkowe poszły w odstawkę z związku z zakupami, kilka dni wyjęte z życiorysu. Ale mam ochotę zrobić tą sukienkę.
Robiłam już nawet próbki, bo nie mogę się zdecydować na kolor.




 Może dziś uda mi się podziergać, choć powiem szczerze, że po świętowaniu 2-dniowym jestem zmęczona.
Miłej niedzieli.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Deszczowa niedziela

Pogoda nas nie rozpieszcza, a wręcz przeciwnie deszcze i burze budzą grozę. Wczoraj podgoniłam fuksjową swetrochustę, mam oba rękawy do wysokości 3/4 i mam plany dziś skończyć.

Korci mnie zaczynać coś innego, głowa pełna planów, ale postanowiłam skończyć. Potem zacznę pudrową tunikę albo sweter nie mogę się zdecydować.
Tak przed urodzinami zawsze bierze mnie na wspominki. I tak pijąc kawę z mojego kubka zrobionego przez męża na urodziny zorientowałam się, że to już 2 lata temu go zrobił. Jak ten czas leci.

Pamiętam jak wtedy zabrał mnie do Rumento - raju z włóczkami i kupiłam całe 3,5 kg szczęścia w motkach. Włóczki nie przerobiłam do dziś jeszcze, zostało co nie co, a kłębki zainspirowały męża do zrobienia kubeczka. Powstanie jeszcze jeden z tłem z moich mebli w pracowni.
W planach mam jeszcze takie cudo, ale kolory będą czerwone i bordo.
Piękny jest, choć nie do samej ziemi bo niewygodnie. Zrobię go na pewno, ale w wersji z rękawami.
W zaprzyjaźnionym second handzie znalazłam cudo. Styl Bohemian prześladuje mnie ostatnio. Spódnica w kolorach morza, turkusy, zielenie pięknie mieniące się koronki. Chyba czekała na mnie. jest pewien szkopuł, muszę schudnąć bo jest ciut za ciasna.  W końcu mam motywację.

 Całość jest z jeansu w dwóch odcieniach,.

Miłej niedzieli życzę.
17.40 - skończyłam fuksjową swetrochustę. Jestem zadowolona, podoba mi się.




czwartek, 17 sierpnia 2017

Fuksja rządzi

Elementy znudziły mnie trochę, tak jak bordo, czerwienie i turkusowy. W koszyku "wstydu" leżała cichutko fuksjowa swetrochusta. Leży tak chyba od zimy lub wiosny. Spory projekt, przy końcu bardzo dłuuuugi rząd do przerobienia. Świąteczny wtorek podarował kilka wolnych chwil i skończyłam bazę. Zaczęłam również rękaw. Tym bardziej, ze mam plan już na następne fuksjowe dzieło. znalazłam sweterek - kardigan cudowny, kobiecy trochę falbankowy. Wiem, że miałam inne plany, pudrowy róż - kołowiec, szarości z cekinami. Ale taka przewrotna jestem.



 Zaczarował mnie ten sweterek
Niestety nie ma schematu i będę robić z księżyca. Moja włóczka wpasuje się idealnie. A moje szarości leżą rozłożone z koralikami. Podoba mi się ten


 i ten też

 A ten jest obłędny
i nie wiem czy nie zrobię w wersji pudrowej. Ale pomyślę jeszcze. Dobrej nocy.



niedziela, 13 sierpnia 2017

Turkusowo i niedzielnie.

Upał odpuścił i pogoda pozwala odetchnąć pełna piersią. Choć jest pochmurnie i trochę sennie chcę optymalnie wykorzystać niedzielę. A działo się ostatnio, oj działo i nie miałam czasu pisać. Zbliżają się moje rodziny i postanowiłam coś zmienić, zadbać o siebie, odświeżyć wizerunek. Mąż bardzo się ucieszył, gdy postanowiłam zmienić kolor włosów, bo prawdę mówiąc nie przepada za moimi rudościami, a i mnie się znudziły. Na głowie totalny bałagan, 3 kolory jak u Kieślowskiego. Co prawda nie farbowałam włosów od roku, ale farba we włosie jest. Wybrałam zaufany salon i z obawą oddałam się w ręce profesjonalistki. # godziny później już spokojna i zadowolona mogłam wyruszyć na podbój świata. Czułam jakby ubyło mi 10 lat. Mam też nowe okulary - czerwone do mojej stylizacji z płaszczykiem i kapeluszem.



A włosy mam cienkie, delikatne z tendencją do kręcenia, więc wyzwanie nie lada, żeby ich nie zniszczyć. Niestety trzeba było skrócić o prawie 10 cm zniszczone końcówki, ale odrosną.
Robiąc porządki z odzieżą znalazłam bluzeczki, których nie noszę gdyż odsłanianie ramion mi nie służy. Ale  to same skarby, z jednej mam koraliki w trochę włóczki z srebrną nitką, a z drugiej aplikacje cekinowe i materiał na falbanki i koronki do nowych projektów, które tak mnie ostatnio zauroczyły.


Nic nie poradzę na to, że jestem sroka i lubię błyskotki. szukam inspiracji na sweter lub kardigan, mam włóczkę popielatą i super komponowałaby się ze skarbami. Już mnie korci, ale nie wiem jeszcze co, mam gdzieś mglisty obraz, ale nie umiem wyświetlić.
W międzyczasie robiłam przetwory, w sumie mam 40 słoików. Pikle, ogórki kiszone i korniszony. Lubię robić przetwory. Tyle się więc działo i na robótki czasu nie było.
Ale wczoraj robiłam turkusową bluzeczkę i zamknęłam przód z tyłem. mam ambitne plany dziś podgonić.
Tyle na dziś hurtowo i detalicznie. Miłej niedzieli.