sobota, 6 maja 2017

Nieszydełkowo

Maj to dla nas bardzo intensywny czas, sezon komunijny i zaczyna się sezon ślubny. Więc zamówienia się posypały, na boxy, na karty, podziękowania oraz dekoracje ze styroduru. Na dzierganie niewiele czasu zostało, bo wieczorami projektowałam następne karty. Co roku robię nową kolekcję, a moją ambicją jest, aby każda karta była inna. Zrobiłam już tego sporo, a moje boxy i karty jadą w świat do Niemiec, Bułgarii i Austrii. Czasem mam tak, że robię jedna kartę a w głowie już następne rodzą się projekty, a czasem siedzę przed laptopem i niemoc twórcza, biała karta, nic, zero myśli.




nasza Klientka rzuciła nie lada wyzwanie, miałam zrobić box komunijny, ale nie standardowy 10x10 cm, ale 12x20 cm, żeby się prezent zmieścił. Hm, dam radę... chyba. No i chyba dałam. Klientka zachwycona, podziwiała każdy detal.




Nie ukrywam, że sprawił mi wiele przyjemności i jestem zadowolona z projektu.
Co do szydełkowania, to kilka rządków zrobiłam, ale niewiele wstyd się przyznać. A nie zanosi się na więcej wolnego czasu.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Tym razem poniedziałkowo.

Tak pochłonęły mnie wczoraj kwiatki do naszyjnika, że zapomniałam o wpisie. Co prawda niewiele zdziałałam od świąt, ale zawsze.
Skończyłam czarny elementowiec, oj kosztował mnie nerwów, prucia i czasu. Poświęciłam mu tyle energii co dwóm swetrom. Ale myślę, że jest na tyle oryginalny, ze zrekompensuje trudności.

Nie jestem jeszcze pewna wykończenia na dole, nie wiem czy dołożyć jeszcze jeden element, czy tak zostawić. Wymęczył mnie ten projekt i nie mam już pomysłu. Dobrze, że robię kilka innyc równolegle, to mam odskocznię.
Od dawna chciałam zrobić naszyjnik w czerwieniach, sporo noszę w takim kolorze, a naszyjnika kwiatowego brak.
Wczorajsza niedziela była senna, zimna i wietrzna, w sam raz na dzierganie. Posiłkując się Yuotube nauczyłam się 3 kwiatków. To bardzo relaksujące zajęcie. Dłubałam, dłubałam i wydłubałam. Miałam wątpliwości czy dodatki srebrne, czy złote, ale stanęło na srebrnych.




I narobiłam sobie chęci na więcej, a dziś spędzę upojne popołudnie z Youtube.

piątek, 14 kwietnia 2017

Przedświątecznie i refleksyjnie

Cały ten przedświąteczny rozgardiasz trochę męczy, choć jest wiosennie, radośnie. Lubię porządki, ale jak zacznę to nie mogę przestać, zaglądam do każdej dziury, szuflady, pudełka. I ciągle się martwię, że czegoż zapomnę, czy nie zdążę. Czerwony płaszczyk leże, ale za to czarny elementowiec mam zamiar dzisiaj skończyć.
Zostały dosłownie 2 elementy drugiego rękawa. Będzie dość długi, prawie do kolan.
Zimno jest dzisiaj, wieje okropnie. Święta pewnie będą zimne.
Ale w domu prawdziwa wiosna i wiosenny nastrój.







 Wielkanoc to czas otuchy i nadziei.
Czas odradzania się wiary w siłę Chrystusa
i drugiego człowieka.
Życzymy, aby Święta Wielkanocne
przyniosły radość oraz wzajemną życzliwość.
By stały się źródłem wzmacniania ducha.
Niech Zmartwychwstanie, które niesie odrodzenie,
napełni Was pokojem i wiarą,
niech da siłę w pokonywaniu trudności
i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość...

Życzę więc wszystkim zdrowych i wesołych świąt. 


niedziela, 2 kwietnia 2017

Po prostu niedzielnie

Niedziela... uwielbiam, pisałam już nie raz, że to ten dzień który uwielbiam. Dzisiaj tak pięknie, ze można już wyjść do ogrodu z kawą. Choć dziś jest bardzo wietrznie.
Zrobiłam nowy naszyjnik w fioletach, ostatnio sporo ich nosze więc natchnęło mnie.
W planach mam następne, w czerwieni i czarnoszarościach. W tym naszyjniku każdy kwiat jest innym wzorkiem, chciałam, żeby był ciekawy.
Prace nad czerwonym płaszczykiem postępują. Wraz z kapeluszem i czerwonymi szpilkami komponuje się zjawiskowo.
Mam już ok 60 cm, to zaledwie płowa niecała. Ale dziergam, dziergam jak szalona, choć wiosenne porządki zajmują sporo czasu. garderoba doczekała się porządków, buty pomyte w pudełkach. Porobiłam zdjęcia i nakleję na pudełka, to dobry sposób, żeby nie szukać. Odkurzone, wytarte, choć jeszcze paski i torebki czekają na weryfikację. Pełno tego mam, paski, biżuteria, buty, torebki. Ale ogarnięte. Może dziś podziergam co nie co, bo w tygodniu po kilka rzędów zaledwie. 330 słupków na rząd to sporo.
Szukałam wiosennych
inspiracji w internecie i znalazłam takiego cudaka, w sam raz dla mnie. Bardzo zabawna wariacja wiosenna, lekka kwiatowa, może się skuszę? Miłej niedzieli.



niedziela, 26 marca 2017

Inspirowane kapeluszem

Czarny sweter z elementów dał mi popalić. Nie mogłam utrafić z wielkością elementu, najpierw 10 rzędów, potem 8 rzędów, prułam, rozpruwałam i dorabiałam. Już dawno byłby skończony. Zostało na 10 rzędach w elemencie. Ale brak wyobraźni przestrzennej sprowadził mnie na manowce, bo w pewnym momencie doszło po bokach po pół elementu i znów był za szeroki. Złamałam się. Odczekałam i wzięłam go z inne flanki, aja nie w poziomie to w pionie. Tak był węższy. Znów prucie dolnych elementów, które miały stać się bocznymi. Pomyślałam, że muszę odpocząć i nabrać dystansu. I tak wpadł mi w ręce ten płaszczyk. Pomyślałam, czemu nie? Mój czerwony kapelusz zainspirował mnie. W moich tzw. "muszę mieć" od pewnego czasu mam płaszczyk, pudrowy róż, długi do ziemi, delikatny i oryginalny. Projekt znalazł się nawet w Vogue. Z początku chciałam różowy, potem turkusowy, ale spojrzałam na kapelusz i nie miałam wątpliwości. Zaczęłam w piątek wieczorem, projekt jest dość duży - 330 oczek i robię w całości tył i przody.


Niestety nigdzie nie ma schematu więc posiłkuję się tylko zdjęciami. Zastanawiałam się nad kolorem i Eureka! Przecież kupiłam czerwony kapelusz, a nie mam nic do niego więc? Oczywiście. Na zdjęciu widać, ze jest dość luźno robiony, ale boję się, że się potem rozciągnie niemiłosiernie. Robię z przędzy akrylowej w 2 nitki, szydełko nr 3. 

Zastanawia mnie jak te kwiaty są robione, mam jeszcze trochę czasu jak je rozgryźć.
Dawno temu zrobiłam kilka naszyjników szydełkowych u tak sobie leżały. Zaczęłam je nosić i powiem, że wzbudzają zainteresowanie.

Mam jeszcze turkusowy i pomarańczowy. Oczywiście teraz muszę zrobić czerwony, inspirowany płaszczykiem. Lubię wyglądać inaczej, nie lubię bylejakości. Sweterek z Second heand'u za 3,50 zł. jest długi, właściwie jak kardigan. Lubię takie sklepy, co nie dodziergam, to sobie dokupię.
Słonko przedziera się nieśmiało, choć jest chłodno, nie może dojść ta wiosna.
Mam ambitne plany zrobić dziś trochę, a jak mi się znudzi to mam czarnego czorta, albo swetrochustę różówą, albo czerwony bezrękawnik. Monotonia wrogiem miłości, tej szydełkowej też. Pozdrawiam.



sobota, 18 marca 2017

Nowe tchnienie, nowe projekty i czerwony kapelusz.

Nowa energia we mnie wstąpiła, wzięłam się za siebie. Gimnastykuję się, ograniczyłam słodycze i lepiej się czuję. Ostatnie dni choć wietrzne i chłodne były słoneczne więc naładowałam akumulatorki.
kończę fuksjową swetrochustę.


Jeszcze kawałek do góry po połączeniu przodów i pleców, no i rękawy, ale to już mniejsze formy, szybciej pójdzie.
Zauroczył mnie sweter z elementów, bardzo prostych w formie, jednak ciekawy i oryginalny. Zakupiłam czarny kocurek - akryl, który wydał mi się idealny na ten projekt.




Musiałam pokombinować, bo w oryginale sześciobok miał tylko 5 rzędów i wychodził malutki. Mój ma 9 i musiałam jeszcze zrobić łączenie na środku każdego boku, żeby nie było dużej dziury.
Wiosennie zrobiło się na mojej kanapie. Skończyłam "nagietkową" poduchę.
Zdjęcie trochę ponure, ale taka dziś aura. Szaro, buro i ponuro, a w dodatku pada.
W pracy też mnóstwo nowych projektów. Karty upominkowe i zaproszenia, każde na indywidualne zamówienie. 

Miało być dal pań i panów, więc jest. panie mają brylanty a panowie melonik i perły.
Zapomniałam o kapeluszu. Poszłam kupić buty, ale nie było mojego rozmiaru - kupiłam kapelusz, czerwony, takiego jeszcze nie mam.
Mam nadzieję nosić go dumnie wiosną, latem i jesienią.

Robótki robótkami, a porządki świąteczne zrobić trzeba. Pozdrawiam



czwartek, 2 marca 2017

Zapach wiosny

Już powietrze pachnie wiosną, słonko świeci wysoko, ptaszyny śpiewają, aż w sercu robi się ciepło. Prześladują mnie wiosenne kolory - żółty, pomarańczowy i zielony. Powstały więc jajkowe ubranka.

Żółte niedokończone jeszcze. Powstała też "mleczykowa" poduszka.
Jest radosna i bardzo wiosenna. Na warsztacie druga - "nagietkowa" z pomarańczowym środkiem.
Będzie komplet. Więc już prawie ubrałam dom w słoneczno-zielone barwy wiosny. Zrobiło się radośnie. Ozdobiłam świeczki wstążkami, a do świeczników mosiężnych kupiłam zielone świeczki.
Już myślę nad poduchami letnimi, choć te mogą być do jesieni.
Dzisiaj wiało i było burzowo, słońce, a potem ciemne chmury. No cóż, w marcu jak w garncu - mówi przysłowie. garderobę mam na wiosnę, jeszcze skończę bezrękawnik czerwony, ale poduszki kwiatkowe wciągnęły mnie totalnie. Zaczęłam jeszcze żółtą serwetę tulipanową, może skończę.
Robię z koronka prutego i nie bardzo misie podoba, może jak skończę i wypiorę. Zobaczę, choć robię bez przekonania.