czwartek, 28 lipca 2016

Skończony, choć nie powód do dumy

W końcu jest, po 4 latach, jestem zadowolona, choć nie jestem dumna, bo wstyd tyle czasu robić. Ale warto było, nie mam bordowego więc będzie jak znalazł, tzn zrobił.
Robiony był z akrylu cienkiego w 2 nitki, zakupionego w Rumento w takich balach po 1 kg. Mam jeszcze czerwony, różowy, kiwaczkowy, turkus i fiolet. Więc duże pole do popisu. Już marzy mi się następny, mam już wizję, tylko nie mogę się zdecydować czy zrobić tak jak ten ogoniasty, czy normalnie pod szyję lub z kołnierzem. Zobaczę, w trakcie wyjdzie i tak będę robić z jednego kawałka jak ten.
Wczoraj dostałam zamówienie na box z okazji chrztu dla dziewczynki. Zabrałam się do pracy i już dziś jest gotowy.



Mam nadzieję, że się spodoba. W środku jest pudełeczko na prezent.
 Lecę dalej pracować, póki wena jest.

5 komentarzy:

  1. Sweter bardzo fajny, a ten box super pomysłowy :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Box jest śliczny, a sweter całkiem fajny. A że 4 lata? Na mnie czeka narzuta rozpoczęta jakieś 10 lat temu i ciągle się łudzę że ja kiedyś skończę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, to mnie pocieszyłaś, że nie tak długo robiłam. Zaczęłam w 2012 i miałam jakieś 30 cm i leżało. Zajrzałam do Ciebie i kapcie mnie powaliły. A szmaragdowy sweterek jest śliczny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję :) mam nadzieję, że wkrótce pokażę go w całości :)

    OdpowiedzUsuń