Budzi się wiosna, ciepła radosna. Wszystko pachnie, wszystko nowe, natura się odradza. W pewnym sensie i my się odradzamy. Zawsze mam na wiosnę tak, że się odradzam, z nowymi pomysłami, nowymi pasjami. Nowe fascynacje, nowe projekty. Ciągle szukam motyla doskonałego, serca doskonałego, ciągle zmieniam schematy, ciągle mi mało wrażeń.
Jakiś czas temu znalazłam w internecie serce, ale nie było schematu, samo zdjęcie. Nie miałam czasu go odszyfrować, ale korciło mnie okrutnie. I tak ni z gruszki ni z pietruszki zrobiłam sobie, takie słodkie różowe i wyszło chyba dobrze.
Bardzo mi się podoba i skradło moje serce. Z pewnością powstanie ich wiele. Zamówienia mnie gonią. dla helenki robiłam 30 motylków kolorowych na prezenty dla gości urodzinowych.
Wymyśliłam bilecik i wstążeczkę w kolorze motylka. Już zaleciały do jubilatki i była zachwycona.
Potem przyszło zamówienie na 35 serduszek białych, jako pozdrowienia z Karkonoszy.
Dodatkowo też kolorowe motylki.
Bardzo cieszą mnie nowe zamówienia, nowi ludzie co cieszą się jak dzieci jak dostaną moją przesyłkę. Wczoraj pokusiłam się o nowe serce białe.
Jest bardzo urokliwe i fajnie się robi. Wpływają już zamówienia na Dzień Matki. Robię serce z różą.
W pracy też sporo się dzieje. Karty - pamiątki komunijne powstają jedna za druga i tak też szybko znikają.
Powstaję też podziękowania w ramkach.
Może jutro rozszerzę wpis, bo reszta się suszy. Zrobiłam motyla duuużego - 40 cm. Zmieniłam we wzorze liczbę oczek w ananasie w skrzydle, co powiększyło motyla o dobre kilka cm. Jeszcze nie usztywniony.
Nie mam już swoich w sypialni bo poleciały do uroczej Romy.
Miłej soboty Wam życzę Elżbieta
sobota, 28 kwietnia 2018
sobota, 14 kwietnia 2018
Magiczne ręce
"Ma pani magiczne ręce" - usłyszałam ostatnio jak w dzień targowy wystawiłam ozdoby i pamiątki komunijne, które oferujemy na widok publiczny. a że czasu mi było szkoda więc dziergałam wzbudzając tym powszechne zdziwienie. Kobiety spoglądały, ale to mężczyźni się pytali co robię, co z tego będzie. I tak więc w słoneczny dzień targowy powstał duży słoneczny motyl.
Magiczne ręce - od razu przypomina mi się moja babcia, która swoimi maleńkimi dłońmi potrafiła wszystko.
Lepiła cudowne pierogi, zagniatała pyszne drożdżowe ciasto z kruszonką i owocami, robiła domowy makaron do rosołu, szyła, dziergała i haftowała. Ten obraz wyszywany krzyżykami jest najcenniejszą pamiątką po babci.
Jest od śmierci babci zawsze ze mną, w mojej pracowni zajmuje zaszczytne miejsce i mam wrażenie, ze na nim jest właśnie moja babcia. Jest dla mnie prawie obiektem kultu. Bardzo tęsknię za nią, za cennymi radami, których nie zawsze chciałam słuchać, a jak chciałam to babci już z nami nie było. Dzierga gdzieś w obłokach niebiańskie chmurki.
Tydzień był magiczny i intensywny. Ale z zamówieniami jestem prawie na bieżąco. Ale dochodzą ciągle nowe. Co się odkopię to znów fala przychodzi. Ale jestem szczęśliwa, że Klientki chcą kupować moje wytwory. I chwalą, że starannie wykonane z sercem.
Turkusowe motylki i ptaszki poleciały do Kasi nad może do mojej ukochanej Gdyni, a Kasia tak mnie polubiła, że zaprosiła mnie na zwiedzanie plaży w Babich Dołach. Z pewnością skorzystam.
Mam również zamówienie na 4 sowy, które polecą do Londynu. Teraz się suszą, dziś wstałam o 7.00 żeby je skończyć.
W pracy też sporo się dzieje, cały czas zamówienia się sypią na podziękowania komunijne w ramkach. Okazały się hitem całkowitym, również z okazji chrztu.
Doszły jeszcze zamówienia na karty z okazji bierzmowania. Robiłam je ostatnio w lutym i Klientka podesłała mi swoją kuzynkę. Jakie to miłe jak Klienci nas polecają.
To karty dla bliźniaków i bardzo się podobały.
Reszta z braku czasu nie sfotografowana, więc może jutro uzupełnię wpis. Miłej słonecznej soboty życzę
Elizabeth
Magiczne ręce - od razu przypomina mi się moja babcia, która swoimi maleńkimi dłońmi potrafiła wszystko.
Lepiła cudowne pierogi, zagniatała pyszne drożdżowe ciasto z kruszonką i owocami, robiła domowy makaron do rosołu, szyła, dziergała i haftowała. Ten obraz wyszywany krzyżykami jest najcenniejszą pamiątką po babci.
Jest od śmierci babci zawsze ze mną, w mojej pracowni zajmuje zaszczytne miejsce i mam wrażenie, ze na nim jest właśnie moja babcia. Jest dla mnie prawie obiektem kultu. Bardzo tęsknię za nią, za cennymi radami, których nie zawsze chciałam słuchać, a jak chciałam to babci już z nami nie było. Dzierga gdzieś w obłokach niebiańskie chmurki.
Tydzień był magiczny i intensywny. Ale z zamówieniami jestem prawie na bieżąco. Ale dochodzą ciągle nowe. Co się odkopię to znów fala przychodzi. Ale jestem szczęśliwa, że Klientki chcą kupować moje wytwory. I chwalą, że starannie wykonane z sercem.
Turkusowe motylki i ptaszki poleciały do Kasi nad może do mojej ukochanej Gdyni, a Kasia tak mnie polubiła, że zaprosiła mnie na zwiedzanie plaży w Babich Dołach. Z pewnością skorzystam.
Mam również zamówienie na 4 sowy, które polecą do Londynu. Teraz się suszą, dziś wstałam o 7.00 żeby je skończyć.
W pracy też sporo się dzieje, cały czas zamówienia się sypią na podziękowania komunijne w ramkach. Okazały się hitem całkowitym, również z okazji chrztu.
Doszły jeszcze zamówienia na karty z okazji bierzmowania. Robiłam je ostatnio w lutym i Klientka podesłała mi swoją kuzynkę. Jakie to miłe jak Klienci nas polecają.
To karty dla bliźniaków i bardzo się podobały.
Reszta z braku czasu nie sfotografowana, więc może jutro uzupełnię wpis. Miłej słonecznej soboty życzę
Elizabeth
piątek, 30 marca 2018
Piątkowy wieczór
Nie bardzo miałam pomysł na tytuł dzisiejszego posta. Zleciał mi ten tydzień nawet nie wiem kiedy. Ciągle zamówienia, nowe wyzwania. Klientki zamawiały, domawiały, kupowały a moje serce się radowało. Potem przysyłają zdjęcia moich wytworów już u siebie.
Największym wyzwaniem były zazdrostki, szerokość okna 65 cm, ale miały być mocno umarszczone, więc zrobiłam 1,15 m x 2 i zrobiło się 2.30 m. Zdążyłam choć zajęło mi niecałe 2 tygodnie, ale przecież w międzyczasie robiłam inne rzeczy. Ale najważniejsze, że Klientka zachwycona i posłała fotki.
Największym wyzwaniem były zazdrostki, szerokość okna 65 cm, ale miały być mocno umarszczone, więc zrobiłam 1,15 m x 2 i zrobiło się 2.30 m. Zdążyłam choć zajęło mi niecałe 2 tygodnie, ale przecież w międzyczasie robiłam inne rzeczy. Ale najważniejsze, że Klientka zachwycona i posłała fotki.
Inna Klientka przysłała zdjęcie motylków
a moja imienniczka Elżbieta posłała motyla
Serce mi rośnie jak Klientki dziękują i piszą do mnie. Zrobiłam też dla siebie serwetki wiosenne.
Z miłości do serduszek powstało nowe, małe cudownie śliczne serduszko.
i kurki z kogucikami
Będą cudną ozdobą nie tylko świąteczną. Po motylach zostało mi tylko zdjęcie i następne zamówienia.
Zrobiłam zamówienie na kordonki kolorowe, bo takowe zamówienia dostaję również. Do tej pory robiłam z kordonka Maxi, a teraz zakupiłam Cotton filet. Jest tańsza a równie cudownie się robi. Amarant mnie urzekł na amen.
Mam w końcu motyle różowe w sypialni, oczywiście z kordonka Cotton filet.
Kończę na dziś, zmęczona jestem całym tym szaleństwem.
sobota, 24 marca 2018
Szafirowa historia
Opowiem Wam dziś "Szafirową historię", czyli o tym jak kolor szafirowy zagościł w mojej szafie, choć dotąd nigdy go nie nosiłam.
Wybrałam się do sklepu, jak co dzień po spożywcze sprawunki. zaraz przy wejściu zobaczyłam zjawiskową, zadbaną kobietę w dojrzałym (60+) wieku. Olśniła mnie kolorami, odwagą całej kreacji. Czarne włosy, nienaganna cera, makijaż z tonami turkusu i szafiru. Ubrana w płaszczyk w kolorze szafirowym, kapelusz, a właściwie toczek i kowbojki w tymże magicznym, szafirowym kolorze. Całość dopinała apaszka w odważne nieco marokańskie wzory we wszystkich odcieniach niebieskich. Wyglądała tak, że nie mogłam oderwać od niej wzroku. Załamałam się, bo myślałam, że to ja jestem tym kolorowym ptakiem naszej mieściny. Spotkałyśmy się przy kasie. uśmiechnęłam się do niej, po czym kobieta odwzajemniła uśmiech. Była piękna.
- Pięknie Pani wygląda - powiedziałam - musiałam to Pani powiedzieć. Te kolory, wzory, bajka...
- Dziękuję - powiedziała - rzadko słyszą kobiety komplementy od kobiet.
- Cudowne kolory i zestawienie ich. Jaka odwaga - powiedziałam - utarło się, że kobiety w dojrzałym wieku noszą się szaro, buro i właściwie bezbarwnie.
- A ja lubię kolory - powiedziała szafirowa dama. Dodają radości życia.
Pożegnałyśmy się wymieniwszy grzeczności. Spotkałam ją pierwszy raz i mam nadzieję, ze kiedyś jeszcze zobaczę tego kolorowego ptaka.
Zamyślona dotarłam do second hand'u, a pani woła do mnie od progu:
- Mam coś dla pani, pani Elu, ale nie wiem, czy to pani kolor - powiedziała niosąc szafirowe cudo - cudowną narzutkę z włoczki z cekinami.
Dokupiłam do tego szafirowe spodnie i mam stylizację, której kolor tak mnie tego dnia zaczarował.
Oczywiście nie ulega wątpliwości jakie zrobiłam paznokcie, choć moja stylistka paznokci bardzo się zdziwiła, jak zaproponowałam kolor.
Takim to sposobem wkraczam w wiosnę z nowym kolorem, a szafirowa historia pozostanie jedną z najcudowniejszych, jaka mi się przytrafiła.
Oczywiście działo się u mnie , a jakże. Zamówiłam kolorowe kordonki maxi w różnych kolorach, szafirowy oczywiście też. I zaczęło się kolorowe motylove szaleństwo.
Posypały się następne zamówienia. I już poleciały.
Klientki chętnie przysyłają mi swoje zdjęcia z moimi pracami.
Bardzo mnie cieszy, jak zamawiają i tak też moja imienniczka Elżbieta kolejny raz złożyła zamówienie. Bardzo kreatywne dla mnie. Otóż na bazie mojego wzoru na serce z koronką zażyczyła sobie zawieszkę do okna z trzech serc równej wielkości. No to wyzwanie. I zaczęła się "kardiologiczna batalia". Ale po długich i ciężkich udało się.
Serca mają 18, 20 i 22 cm wielkości. Bardzo jestem zadowolona, bo takie zamówienia bardzo rozwijają nasze umiejętności. To by było na tyle.
Wybrałam się do sklepu, jak co dzień po spożywcze sprawunki. zaraz przy wejściu zobaczyłam zjawiskową, zadbaną kobietę w dojrzałym (60+) wieku. Olśniła mnie kolorami, odwagą całej kreacji. Czarne włosy, nienaganna cera, makijaż z tonami turkusu i szafiru. Ubrana w płaszczyk w kolorze szafirowym, kapelusz, a właściwie toczek i kowbojki w tymże magicznym, szafirowym kolorze. Całość dopinała apaszka w odważne nieco marokańskie wzory we wszystkich odcieniach niebieskich. Wyglądała tak, że nie mogłam oderwać od niej wzroku. Załamałam się, bo myślałam, że to ja jestem tym kolorowym ptakiem naszej mieściny. Spotkałyśmy się przy kasie. uśmiechnęłam się do niej, po czym kobieta odwzajemniła uśmiech. Była piękna.
- Pięknie Pani wygląda - powiedziałam - musiałam to Pani powiedzieć. Te kolory, wzory, bajka...
- Dziękuję - powiedziała - rzadko słyszą kobiety komplementy od kobiet.
- Cudowne kolory i zestawienie ich. Jaka odwaga - powiedziałam - utarło się, że kobiety w dojrzałym wieku noszą się szaro, buro i właściwie bezbarwnie.
- A ja lubię kolory - powiedziała szafirowa dama. Dodają radości życia.
Pożegnałyśmy się wymieniwszy grzeczności. Spotkałam ją pierwszy raz i mam nadzieję, ze kiedyś jeszcze zobaczę tego kolorowego ptaka.
Zamyślona dotarłam do second hand'u, a pani woła do mnie od progu:
- Mam coś dla pani, pani Elu, ale nie wiem, czy to pani kolor - powiedziała niosąc szafirowe cudo - cudowną narzutkę z włoczki z cekinami.
Dokupiłam do tego szafirowe spodnie i mam stylizację, której kolor tak mnie tego dnia zaczarował.
Oczywiście nie ulega wątpliwości jakie zrobiłam paznokcie, choć moja stylistka paznokci bardzo się zdziwiła, jak zaproponowałam kolor.
Takim to sposobem wkraczam w wiosnę z nowym kolorem, a szafirowa historia pozostanie jedną z najcudowniejszych, jaka mi się przytrafiła.
Oczywiście działo się u mnie , a jakże. Zamówiłam kolorowe kordonki maxi w różnych kolorach, szafirowy oczywiście też. I zaczęło się kolorowe motylove szaleństwo.
Posypały się następne zamówienia. I już poleciały.
Klientki chętnie przysyłają mi swoje zdjęcia z moimi pracami.
Bardzo mnie cieszy, jak zamawiają i tak też moja imienniczka Elżbieta kolejny raz złożyła zamówienie. Bardzo kreatywne dla mnie. Otóż na bazie mojego wzoru na serce z koronką zażyczyła sobie zawieszkę do okna z trzech serc równej wielkości. No to wyzwanie. I zaczęła się "kardiologiczna batalia". Ale po długich i ciężkich udało się.
Serca mają 18, 20 i 22 cm wielkości. Bardzo jestem zadowolona, bo takie zamówienia bardzo rozwijają nasze umiejętności. To by było na tyle.
Idę wieszać gąskową firankę do kuchni i motyle do okien.
Subskrybuj:
Posty (Atom)