sobota, 17 czerwca 2017

Deszczowa sobota

Nie będę odkrywcza jak powiem, że czasu brak, projekt goni projekt, a firmowe rzeczy pochłaniają całkowicie. Jedynie wieczorem mam kilka chwil na dzierganie. A pomysłów mnóstwo i wszystko na raz robić się chce. Ale po kolei.
Czerwony płaszczyk praktycznie gotowy, czeka na kwiatki a robię po jednym. Śmiech na sali, ale tak dokładnie jest. Mój manekin już pęka ze śmiechu, ale płaszczyk nosi dumnie.

Popatrzyłam na moje szpule czerwone, bordowe i purpurowe i naszło mnie.


Element bardzo fajnie się robi. Nie bardzo wiem jak będzie wyglądać efekt końcowy. Ale cóż, taka jest przygoda z szydełkiem, czasem jak w jazzie - improwizacja.
Oczywiście buszowałam w necie i znalazłam zjawiskowy, kompletnie urokliwy sweterek. Oczywiscie z elementów.

W oryginale przód składa się z 3 elementów, ale u mnie będzie to 5, włoczka jest cienka. Mam dziś zamiar podziergać, tydzień był owocny, odpoczynek się należy.


czwartek, 1 czerwca 2017

Też mam Dzień Dziecka

Dzień Matki i Dzień Dziecka to dla mnie smutne wydarzenia, mama zmarła w 2007 roku i nie złożę jej więcej życzeń, ani nie usłyszę na Dzień Dziecka od niej. Taka kolej rzeczy, ale pogodzić się z tym nie mogę. Ale teściowa zawsze do mnie dzwoni jak do córki i jest mi niezmiernie miło.
Aby złagodzić smutek, wybrałam się na zakupy, właśnie dziś otwarto u nas nowy second hand. lubię takie sklepy, tam nie ma 2 takich samych rzeczy. Są stylowe, niebanalne. I tam czekała na mnie torebka, w właściwie torba, torbiszcze.

Idealna do płaszczyka, który robię.Jest stylizowana na plecak, ale elegancka. Zawsze w takich sklepach coś upoluję. Kupiłam też żakiet lniany, biały, zwiewny z koronką z żorżety, taki trochę retro, nie z tej epoki, ale lubię takie klimaty. Czasem w tv oglądam stylizacje, które są kompletnie bez duszy, dołożone "coś" do "czegoś" - banał. Dla mnie moda jest przereklamowana, liczy się styl. Już Coco Chanel wiedziała, że "moda przemija, styl pozostaje" i tak też jest z jej stylem. Rzadko widuję kobiety, które mają swój styl, wszystko jest gdzieś podpatrzone, gotowe, sztywne.
Płaszczyk czeka na rękawy, których mam połowę. Teraz więcej w ogrodzie pracuję, więc czasu na dzierganie mniej.


Już się niecierpliwię, robię nerwowo, wkurzam się, że jeszcze nie gotowe. Ale mam nadzieję skończyć. Przecież idzie weekend!

niedziela, 28 maja 2017

Pachnący maj.

Uważam, że maj jest najpiękniejsza porą roku. Wszystko jest takie świeże i prawdziwe. Żyje pełną piersią. Zapachy oszałamiają, konwalie słodko kuszą, bez bezwarunkowo zwycięża.
Te śniegi dały się mocno we znaki w ogrodzie, tawuły musiałam poobcinać bo zmarzły niestety. generalnie wszystko opóźnione.
Czerwony płaszczyk zbliża się ku końcowi. Zostały mi rękawy tylko.



Zdjęcia mocno nieaktualne, gdyż przody z tyłem skończone, ale fotki nie mam, wczoraj późno skończyłam. Mam zamiar skończyć w tym tygodniu. ie robiłam tak długiego, gdyż obawiam się, ze nieco się wyciągnie podczas noszenia.
Miłej niedzieli, może posiedzę w cieniu na leżaku z robótką.


sobota, 6 maja 2017

Nieszydełkowo

Maj to dla nas bardzo intensywny czas, sezon komunijny i zaczyna się sezon ślubny. Więc zamówienia się posypały, na boxy, na karty, podziękowania oraz dekoracje ze styroduru. Na dzierganie niewiele czasu zostało, bo wieczorami projektowałam następne karty. Co roku robię nową kolekcję, a moją ambicją jest, aby każda karta była inna. Zrobiłam już tego sporo, a moje boxy i karty jadą w świat do Niemiec, Bułgarii i Austrii. Czasem mam tak, że robię jedna kartę a w głowie już następne rodzą się projekty, a czasem siedzę przed laptopem i niemoc twórcza, biała karta, nic, zero myśli.




nasza Klientka rzuciła nie lada wyzwanie, miałam zrobić box komunijny, ale nie standardowy 10x10 cm, ale 12x20 cm, żeby się prezent zmieścił. Hm, dam radę... chyba. No i chyba dałam. Klientka zachwycona, podziwiała każdy detal.




Nie ukrywam, że sprawił mi wiele przyjemności i jestem zadowolona z projektu.
Co do szydełkowania, to kilka rządków zrobiłam, ale niewiele wstyd się przyznać. A nie zanosi się na więcej wolnego czasu.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Tym razem poniedziałkowo.

Tak pochłonęły mnie wczoraj kwiatki do naszyjnika, że zapomniałam o wpisie. Co prawda niewiele zdziałałam od świąt, ale zawsze.
Skończyłam czarny elementowiec, oj kosztował mnie nerwów, prucia i czasu. Poświęciłam mu tyle energii co dwóm swetrom. Ale myślę, że jest na tyle oryginalny, ze zrekompensuje trudności.

Nie jestem jeszcze pewna wykończenia na dole, nie wiem czy dołożyć jeszcze jeden element, czy tak zostawić. Wymęczył mnie ten projekt i nie mam już pomysłu. Dobrze, że robię kilka innyc równolegle, to mam odskocznię.
Od dawna chciałam zrobić naszyjnik w czerwieniach, sporo noszę w takim kolorze, a naszyjnika kwiatowego brak.
Wczorajsza niedziela była senna, zimna i wietrzna, w sam raz na dzierganie. Posiłkując się Yuotube nauczyłam się 3 kwiatków. To bardzo relaksujące zajęcie. Dłubałam, dłubałam i wydłubałam. Miałam wątpliwości czy dodatki srebrne, czy złote, ale stanęło na srebrnych.




I narobiłam sobie chęci na więcej, a dziś spędzę upojne popołudnie z Youtube.

piątek, 14 kwietnia 2017

Przedświątecznie i refleksyjnie

Cały ten przedświąteczny rozgardiasz trochę męczy, choć jest wiosennie, radośnie. Lubię porządki, ale jak zacznę to nie mogę przestać, zaglądam do każdej dziury, szuflady, pudełka. I ciągle się martwię, że czegoż zapomnę, czy nie zdążę. Czerwony płaszczyk leże, ale za to czarny elementowiec mam zamiar dzisiaj skończyć.
Zostały dosłownie 2 elementy drugiego rękawa. Będzie dość długi, prawie do kolan.
Zimno jest dzisiaj, wieje okropnie. Święta pewnie będą zimne.
Ale w domu prawdziwa wiosna i wiosenny nastrój.







 Wielkanoc to czas otuchy i nadziei.
Czas odradzania się wiary w siłę Chrystusa
i drugiego człowieka.
Życzymy, aby Święta Wielkanocne
przyniosły radość oraz wzajemną życzliwość.
By stały się źródłem wzmacniania ducha.
Niech Zmartwychwstanie, które niesie odrodzenie,
napełni Was pokojem i wiarą,
niech da siłę w pokonywaniu trudności
i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość...

Życzę więc wszystkim zdrowych i wesołych świąt. 


niedziela, 2 kwietnia 2017

Po prostu niedzielnie

Niedziela... uwielbiam, pisałam już nie raz, że to ten dzień który uwielbiam. Dzisiaj tak pięknie, ze można już wyjść do ogrodu z kawą. Choć dziś jest bardzo wietrznie.
Zrobiłam nowy naszyjnik w fioletach, ostatnio sporo ich nosze więc natchnęło mnie.
W planach mam następne, w czerwieni i czarnoszarościach. W tym naszyjniku każdy kwiat jest innym wzorkiem, chciałam, żeby był ciekawy.
Prace nad czerwonym płaszczykiem postępują. Wraz z kapeluszem i czerwonymi szpilkami komponuje się zjawiskowo.
Mam już ok 60 cm, to zaledwie płowa niecała. Ale dziergam, dziergam jak szalona, choć wiosenne porządki zajmują sporo czasu. garderoba doczekała się porządków, buty pomyte w pudełkach. Porobiłam zdjęcia i nakleję na pudełka, to dobry sposób, żeby nie szukać. Odkurzone, wytarte, choć jeszcze paski i torebki czekają na weryfikację. Pełno tego mam, paski, biżuteria, buty, torebki. Ale ogarnięte. Może dziś podziergam co nie co, bo w tygodniu po kilka rzędów zaledwie. 330 słupków na rząd to sporo.
Szukałam wiosennych
inspiracji w internecie i znalazłam takiego cudaka, w sam raz dla mnie. Bardzo zabawna wariacja wiosenna, lekka kwiatowa, może się skuszę? Miłej niedzieli.